Osobiste wspomnienie

Moja noga, dwukrotnie zwichnięta w czasie powstania warszawskiego, doznała tak licznych urazów, że wymagała szybkiego zabiegu operacyjnego. Zdawałam sobie sprawę, że będzie to zabieg skomplikowany, wahałam się, do kogo się zwrócić, do profesora Degi czy do profesora Grucy, najznakomitszych wówczas ortopedów. Moją rozterkę pogłąbiał fakt, że po powstaniu warszawskim znalazłam się bez żadnych zasobów materialnych. Wprawdzie pracowałam od pierwszych dni wyzwolenia, ale obie z córeczką miałyśmy tysiąc pilnych potrzeb, niepodobna więc było marzyć o odłożeniu pieniędzy na leczenie. W maju 1946 r. korzystając z kilku dni urlopu pojechałam do rodziny w Poznaniu. Cieszyłam się bardzo, że przy sposobności usłyszę w Operze moją profesorkę śpiewu, doktor Stani Zawadzką, u której mieszkałam w Krakowie w pierwszych miesiącach po wojnie. Dr Zawadzka, osoba o złotym sercu (jedna chyba z niewielu zawodowych śpiewaczek o studiach medycznych) uznała, że najwyższy czas zrobić coś z moją nogą, bo mi sprawiała nieznośny ból przy chodzeniu.

Wiktor Dega .